Parafia Św. Piotra i Pawła w Nakle

Transmisja na YouTube

Klinkij logo poniżej

Parafia Św. Piotra i Pawła w Nakle

Transmisja na YouTube

Klinkij logo poniżej

Splot świąt maryjnych

Dzień 5. grudnia 1965 r. był dniem triumfu Maryi. Cała parafia przygotowana na ten akt przez spowiedź i komunię świętą oddała się uroczystym aktem w niewolę Maryi za wolność Kościoła. Postanowieniem parafii było: modlić się o powołania kapłańskie, a zwłaszcza o powołania z Nakła, z którego dotąd nie wyszedł jeszcze żaden kapłan.
Oddanie się mężów nastąpiło w nocy z 19/20 marca 1966 r. Było ono poprzedzone rekolekcjami parafii. Po wieczornej mszy św. w uroczystość św. Józefa mężczyźni czuwali do północy z Maryją, kiedy rozpoczęła się uroczysta Msza św. W czasie tej mszy św. odbył  się uroczysty akt oddania mężów Matce Bożej.
Parafialny obraz Jasnogórskiej Pani przywieziony przez delegację z Częstochowy bez przerwy, codziennie nawiedza domy rodzin w Nakle i Grabowie. Do maja 1966 r. Naliczyłem 163 nawiedzeń.
Rok 1964 był też rokiem osierocenia parafii raszowskiej. Wtedy właśnie odszedł do wieczności jej proboszcz, ks. Werner Szopa. Od dawna był chory na cukrzycę. Widać na nim było wyraźne ślady tej choroby. Najbardziej zaś rzucała się w oczy bladość jego twarzy. Dzień 13 listopada 1963 r. był ostatnim dniem, w którym odprawił mszę świętą ku czci Matki Boskiej Fatimskiej, po czym położył się na dobre. Otworzyły mu się rany w nodze i objawiła się gangrena. Już w początku grudnia zdawało się, że to będą ostatnie jego dni, ale wysiłki lekarzy spowodowały poprawę zdrowie. Zabrano go do szpitala w Leśnicy, jedynego szpitala w bliskiej i dalszej okolicy, gdzie są jeszcze siostry zakonne, i dzięki zabiegom lekarskim: kroplówki, transfuzja krwi, odcięcie nogi poniżej kolana - podtrzymano na kilka miesięcy tlejące się życie. Po Wielkanocy powrócił na stałe do domu, ale wciąż był śmiertelnie chory. Pamiętam odpust św. Stanisława biskupa w Raszowej. Zniesiono wtedy w fotelu ks. Szopę do jadalni. Pożegnał się wtedy z nami, kapłanami: „Przyjaciele moi, dziękuję wam za wszystkie dowody braterskiej miłości, a przyrzekam wam, że będę o was pamiętał za grobem”. Był jeszcze ciałem wśród żyjących, ale myślą i duszą był już we wieczności. Zgon nastąpił w sobotę, w uroczystość Niepokalanego Serca N. M. Panny, 22 sierpnia 1964 r. Pogrzeb odbył się 26 sierpnia, a wiec w uroczystość M. B. Częstochowskiej. Dziwny jest ten splot świąt maryjnych w ostatnich dniach jego życia. Ale przyznać trzeba, ze był to kapłan maryjny. Najbliższym mu nie było tajne, że kapłan ten codziennie odmawiał cały różaniec, wszystkie piętnaście tajemnic różańcowych. Pogrzeb odprawił ks. biskup Henryk Grządziel w towarzystwie ponad stu kapłanów i tłumów wiernych. W czasie długiej choroby i po śmierci ks. proboszcza duszpasterzowali w Raszowej oo. franciszkanie z Opola. Z chwilą śmierci ks. Szopy zostały tez właściwie zerwane ostatnie węzły łączące z Raszową Nakło, które obecnie faktycznie jest całkowicie samodzielną placówką duszpasterską, choć nie ma jeszcze aktu erekcji parafii.  C.d.n.